![]() |
| Poster filmu 50 twarzy Grey'a - mat. prasowy |
50 twarzy Greya - czytałam, jak większość populacji damskiej (w końcu książka to bestseller od 2011 roku!). Trafiła na ekrany, ale nie zamierzam iść do kina. Adaptacja Sama Taylora-Johnsona i tak odniosła sukces, biorąc po lupę ilość rezerwacji seansu walentynkowego. Nie chcę dokładać cegiełki do triumfu tego "dzieła", które promuje patologiczną miłość. 50 twarzy Greya to sześć medialnych kłamstw o miłości. Literacki pornos, który jest kolejnym przesunięcie granic. A ja apeluję - ludzie pamiętajcie, co jest fikcją, a co rzeczywistością.



